Leningrad na Woodstocku
Leningrad. Weszli na scenę i od pierwszego kawałka, z wykopem zaczęli grać, skakać i imprezować. Efekt: błyskawicznie rozkręcili publikę. Fajnie było!

Leningrad. Weszli na scenę i od pierwszego kawałka, z wykopem zaczęli grać, skakać i imprezować. Efekt: błyskawicznie rozkręcili publikę. Fajnie było!

Totalny miks stylistyki, muzyki i pomysłów. Mazowsze w duecie z Gooralem rozbujało Woodstockową publiczność aż po horyzont, a przy okazji: był to świetny koncert do pstrykania zdjęć.

Tak, tak, to już Przystanek Woodstock 2013. I choć impreza zaczyna się dopiero jutro – już dziś na polu można spotkać mniej i bardziej szalonych Woodstockowiczów :)

Na Woodstocku zawsze jest pełno fajnych, dziwnych, szalonych, innych, kreatywnych itp. ludzi. Takich, jak osoby na tych zdjęciach.

Krótkie, przypadkowe spotkanie na warszawskiej starówce. I dwa kadry, które pewnie na zawsze zagoszczą w portfolio.

Gdy typowy kobieciarz żyjący z fotografowania mody, robi z ukrycia zdjęcia obcej parze, wydaje się: ot, głupi wybryk. Jak się później okazuje – ani taki głupi, ani taki znów wybryk.

John Akenhrust opowiada o tym, co go pociąga w akcie oraz jak organizuje swoje portfolia, Richard Bush tłumaczy czym się różnią sesje mody od sesji urody, Alexi Lubomirski wspomina fotografowanie Cate Blanchett i Demi Moore, a duet Warren Du Preez i Nick Thornton Jones omawiają postprodukcję sesji zdjęciowej Björk.
Zdjęcia starej, bardzo starej dzielnicy Chorzowa, leżącej na granicy ze Świętochłowicami. Familoki w czerni i bieli.
Tuż przy trasie Warszawa-Katowice. Miecz wysoki na 50 metrów* z ostrzem wymierzonym w niebo.
Krótki foto-spacer po Świętochłowickich Piaśnikach. Trochę bloków, trochę ulic, trochę starych kamienic. Jak to na Śląsku.

Spacer z aparatem po Świętochłowicach skończył się dość szybko. Kompletnie zawiesiłem się na jednym obiekcie: używanym stadionie, niegdyś żużlowym, dziś prawie zapomnianym.

Czarno-biała Warszawa to nie cykl zdjęć. Raczej cykliczna błąkanina po męczącym i uzależniającym zarazem mieście.